O nas

Dwa Borsuki, czyli Wojtek i Sebastian, żyją i szyją na warszawskim Gocławku.
Od 2019 roku rozkręcają swoją szwalnię zero waste i ratują zdatne do użytku tkaniny przed trafieniem na wysypisko.

 

Dwa Borsuki
 
Lubimy używać rąk


Obaj potrafimy posługiwać się narzędziami. Sami remontujemy mieszkanie, wykańczamy meble, miksujemy środki czystości z wybranych półproduktów. Dzięki temu jesteśmy pewni jakości każdego naszego wyrobu.

Nic więc dziwnego, że zaczęliśmy sami szyć. Nasz Łucznik po babci nigdy nie kurzył się w kącie, a wreszcie stał się pomysłem na biznes. Dołączyli do niego profesjonalni kumple po fachu – przemysłowe maszyny Juki i Minerva, oczywiście kupione z drugiej ręki, ponieważ wierzymy w naprawianie i wykorzystywanie starych sprzętów. To nie tylko ekonomiczne, ale po prostu eko.


Lubimy być green


Wiemy, na jaki szwank wystawiają środowisko zbędne odpady. Zbędne, czyli takie, które wcale nie muszą być odpadami – są nowe i dobrej jakości, po prostu nikt nie znalazł dla nich zastosowania.

Wierzymy w recycling, ale jeszcze mocniej wierzymy w upcycling, a więc w dawanie niepotrzebnym przedmiotom drugiego, ciekawszego życia – i czynienie ich godnymi rywalami nowych wyrobów, których produkcja wykorzystuje dodatkowe surowce naturalne. Żeby sprostać temu wyzwaniu, rzeczy z upcyclingu muszą być kreatywne i oczywiście ładne; na szczęście umiemy im w tym pomóc!


Lubimy robić coś z niczego


Wszystko zaczęło się od firanek i plastikowych torebek. My mieliśmy za dużo tych pierwszych, a nasz pobliski supermarket – drugich. Od dawna korzystaliśmy z płóciennych toreb na zakupy, ale wciąż główkowaliśmy nad zamiennikiem dla nieekologicznych foliówek do ważenia zieleniny.

Kiedy sięgnęliśmy po znany pomysł uszycia w tym celu woreczków lekkich jak powietrze, nie odmówiliśmy sobie wzbogacenia ich o ściągacz i mocne obrębienie. Wykorzystaliśmy końcówki wytrzymałych nowych tkanin, a dla ozdoby dodaliśmy wyraziste nadruki. Dzięki ręcznej robocie i zróżnicowanym materiałom każdy egzemplarz był unikalny, a niepotrzebne skrawki firan zyskały nowe, zielone przeznaczenie!


Lubimy działać razem


W podobny sposób powstają wszystkie nasze dzieła. W zaprzyjaźnionych warsztatach krawieckich i tapicerskich pozyskujemy ścinki, końcówki beli, a nawet nieaktualne wzorniki. Nie chcemy zmarnować żadnego fragmentu – w końcu jesteśmy #zerowaste!

Wojtek starannie segreguje tkaniny i szuka odpowiedniego zastosowania dla wszystkich kawałków. To również on dobiera je w kompozycje kolorystyczne. W rękach Sebastiana spoczywa techniczna strona projektów: dbanie o funkcjonalność wyrobów i ciężka robota przy maszynach. Obaj wkładamy serce w to, by każdą naszą rzecz cechowała najwyższa jakość.


Lubimy unikaty


Chcemy też, by nasze produkty były jedyne w swoim rodzaju. Pomagają nam w tym znajome artystki i graficy, spod których rąk wychodzą m.in. niepowtarzalne linorytowe stemple do nadruków (odciskamy je pod własnoręcznie zrobioną prasą ze starej Frani). Sami tworzymy elementy wykończenia, a także opakowania do wysyłki – wszystko w duchu sustainability, bez zbędnych elementów (dlatego np. zrezygnowaliśmy z większości metek).

Dzięki temu tworzymy wyjątkowe plecaki, szoperki i akcesoria. Znajdziesz je na naszej stronie oraz na naszym stoisku podczas eventów ekologicznych i targów rzemieślniczych. (I tak, stoisko też zbudowaliśmy sami!)

Odwiedź nas: Dwa Borsuki, jedyne w swoim rodzaju rzeczy, zero waste.

Wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera

Oprogramowanie sklepu internetowego Sellingo.pl